Ostatnimi czasy irytuje mnie dosłownie wszystko i każdy. Każda osoba.
Ale dzięki temu zrozumiałam w jaki sposób nie lubię ludzi, przynajmniej taki pożytek z tego.
Mieliście kiedyś, tak, że ktoś kpił z tego, z czego wy się cieszycie? Na pewno mieliście, a więc wiecie jak się czuję od dłuższego czasu.Denerwuje mnie jedna osoba, dziewczyna kpiąca ze znajomości internetowych.Nie będę mówić kto, by nie było potem żadnych problemów i jakiś innych gówien, chodź ona taka nie jest, ale kto wie...
Na religii w szkole często rozmyślam o życiu. Patrzę, obserwuję z boku na ludzkość. Czuję się obco na tej lekcji. Czym się różni modlitwa do "Boga prawdziwego" od modlitwy do Bóstewek? Tak samo prymitywne działania. Nienawidzę chwil modlitwy na początku i końcu lekcji. Wykonuje gesty. Czuję się zażenowana tym.
Przeglądam swojego starego aska. Większość odpowiedzi jest żałosna, a są one ledwie sprzed 3 miesięcy. Widzę w sobie poprawę. Dorośleje? Nie... nadal wierzę, że moje życie będzie idealne.
Zmienił się mój sposób myślenia. Jest ciekawszy, jednak i smutniejszy. Ale nikt nie widzi. Nie chcą widzieć. Nie chce pokazać.